środa, 11 lutego 2015

Chodakowska lekiem na całe zło

Nigdy jakoś szczególnie nie pałałam entuzjazmem do Chodakowskiej - jakoś odpychało mnie to, że wszyscy się nią zachwycali i opowiadali mi o niej samej, o jej strojach, a nie o ćwiczeniach. Jednak jakoś 2 lata temu (kurczę, nie pamiętam, kiedy to było dokładnie, ale na pewno we wrześniu, jednak Bóg jeden wie, którego dokładnie roku) natknęłam się w kiosku na SHAPE'a z płytą z serii Total Fitness "Body Express". Myślę sobie: dobra, spróbuję z tą Ewką. 

Zakochałam się. Przysięgam, to mój stary nowy ulubiony trening. Dokładnie tak - stary nowy, ponieważ ćwiczę go od dawna i do tej pory mi się nie znudził. Kiedy nie wiem, na co mam ochotę, to odpalam "Body Express" i pocę się jak prosiak. Na samym początku przygody z Ewką myślałam, że płuca wypluję - regularne głębokie wdechy i wydechy nie wchodziły w grę, dyszałam jak pies, któremu macha się przed nosem kabanosem. 

Ewka ćwiczy z dwoma trenerami - na początku dziewczyny mogą na nich zezować zamiast uważnie ćwiczyć, ale spokojnie, w końcu każda się napatrzy i zacznie robić swoje. Każdy z 3 trenerów wykonuje to samo ćwiczenie, ale na różnym poziomie. Gdy nadszedł ten piękny dzień, kiedy to bez zbędnego wysiłku wykonywałam wszystkie ćwiczenia na poziomie zaawansowanym musiałam sobie podnieść poprzeczkę, żeby nie rzucić swojego, jakby nie patrzeć, ulubionego treningu. Dlatego, żeby nie było tak łatwo i przyjemnie zdecydowałam się na użycie hantli i obciążników na nogach.  

Trening ten nie jest już dostępny (niestety) w sprzedaży, jednak ktoś go udostępnił na youtubie, dlatego wklejam linka - może któraś z Was chętnie się z nim spoci!
Zobacz koniecznie nasz Ranking ubezpieczeń na życie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz